18 listopada 2012


Obiecałam dwa posty o tej samej tematyce.
Oto jest i drugi. Długo się zabierałam;)

Cztery tygodnie temu. Niedziela. Długi spacer. Słońce i rosa. Zjawiskowy widok gdziekolwiek by się nie spojrzało:)
Miałam szczęście, że wzięłam ze sobą aparat. I, że A. spała;)

Bardzo lubię jesienne słońce. Za jego miękkość i łagodność. A także nieprzewidywalność. Tylko ono potrafi kreować tak nostalgiczne pejzaże i cały dzień mienić się w kroplach wody.





Te kolory też lubię.


Dobrej nocy





14 komentarzy:

  1. Pięknie uchwycona rosa :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdjęcia jak zwykle zjawiskowe. Ostatnie, moje ulubione:))
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepięknie fotografujesz...

    OdpowiedzUsuń
  4. Czekałam na Twój kolejny wpis. Warto było :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdjęcia są takie... że mi słabo!!!!!! przecudowne!!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Niewątpliwie robią wrażenie. Ulubiona fotografia - ten rodzynek na końcu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. przepiękne, bajkowe zdjęcia! Uwielbiam bokeh i te tysiące maleńkich kropelek zawieszonych na każdej gałązce, każdym źdźble trawy...

    OdpowiedzUsuń
  8. Wow! Robią wrażenie, cudowne!

    OdpowiedzUsuń
  9. Przepiękne. Przywodzą mi na myśl poranne jesienne mgły i leśne spacery.

    OdpowiedzUsuń
  10. To ostatnie zdjęcie jest szczególnie piękne - połączenie niezwykle trudnej do uchwycenia dynamiki ze spokojem robi niesamowite wrażenie.

    OdpowiedzUsuń